Kryzys finansowy sprawił, że kredyt hipoteczny we frankach stał się praktycznie niedostępny - otrzymają go tylko osoby mogące pochwalić się bardzo dobrą zdolnością kredytową, ponieważ banki ustalają wysokie marże przy udzielaniu kredytów w tej walucie. Poza tym trzeba mieć duży wkład własny do projektu.
Lepiej więc zdecydować się na kredyt w euro, zwłaszcza że stopy procentowe na rynku międzybankowym w Londynie (EURIBOR) są bardzo niskie. To sprawia, że kredyt w euro ma stopę oprocentowania na poziomie 2-2,5 proc. Oczywiście należy się liczyć z wahaniem kursów, ale eksperci przewidują, że w tym roku złoty umocni się nieznacznie do euro. Ponadto, jeśli ziści się plan rządu w 2015 r. zniknie ryzyko kursowe związane z pożyczkami we wspólnej walucie, ponieważ wtedy Polska ma przystąpić do unii walutowej i zastąpić złotówki euro.
Nieprzekonanym pozostają kredyty w złotych, na które oddziałuje głównie WIBID, WIBOR i REPO. LIBOR nie jest uwzględniany, gdyż liczy się stopa kredytu lombardowego ustalana przez NBP (dokładniej przez jej organ - Radę Polityki Pieniężnej - odpowiedzialny za stabilną politykę pieniężną w naszym kraju). Jednak stopa procentowa kredytów złotowych jest znacznie wyższa od oprocentowania kredytów walutowych ze względu na to, że aktualna stopa lombardowa znacznie przewyższa wysokość stóp procentowych w Eurolandzie ustalanych przez Europejski Bank Centralny we Frankfurcie nad Menem.